Jak zrobić Rewolucję?

Pytanie, na które w niedalekiej przeszłości znajdziemy odpowiedź w wybitych oknach urzędów hiszpańskich. Sytuacja ekonomiczna Unii Europejskiej jest zdecydowanie sytuacją zapalną. Szczerze mówiąc, po wczorajszej rozmowie z Martinezem, byłem w lekkim szoku, że aż na taką skalę i na takim poziomie znajduje się ów gospodarczy problem tego gorącego kraju. Z nieukrywanym przejęciem wspominał o młodzieży, która w połowie zasila 25 % bezrobocie, którym to dotknięty jest Półwysep Iberyjski. Niestety, wielka machina społeczno – ekonomiczna nie zdała egzaminu. Dlaczego? Ot taka karma tego chorego systemu monetarnego. Nie będę się tutaj rozdrabniał i wchodził w szczegóły gospodarowania finansami kontynentalnymi bo nie w tym rzecz. Zainteresowanych tą problematyką odsyłam do lektur wybitnych profesorów, doktorów i innych orów, którzy wiedzieli, że taki los nas czeka wcześniej czy później. Do czego zmierzam? A mianowicie do tego, ze po Grecji przyjdzie czas na naszych ukochanych Hiszpanów. Nie mówię tego z przekąsem czy ironią gdyż naród zamieszkujący ten gorący kraj jest nam, Polakom, bardzo bliski. Nadchodzą ciężkie czasy, nadchodzą wielkie czasy. Od nas, jako ludzi, zależy jak bardzo sobie zaufamy aby wynieść się ponad zawiść, zazdrość, rządzę władzy i zjednoczyć w walce. Walka o przyszłe dobro naszych dzieci, w takim wypadku, może być tylko wspólna. Jest to bardzo złożony problem i nie natychmiast zaczną wszyscy, pełni miłości, skakać sobie do szyi oraz nawzajem siebie wspierać. W Polsce jest specyficznie, mamy wrażenie, że nas to nie dotyczy. Gdzieś tam strzelają, gdzieś tam podpalają samochody. Chodząc z głową w chmurach nie zauważamy, że ten krąg europejskiej bezsilności niedługo zaciśnie się na naszych szyjach. Jak zrobić rewolucję? Zabrać ludziom pracę, zabrać bezpieczeństwo, terroryzować, wykorzystywać, traktować jak przedmiot, jak produkt. Pomyśl, czy u nas czasem nie jest już właśnie tak? Dzisiaj rozmawiałem z pewnym młodym człowiekiem. Rozmawialiśmy „klasycznie”, przy fajce, na schodach klatki w moim przepięknym bloku. Jak za starych dobrych czasów. Zastanawialiśmy się wspólnie nad duchowością i materialną sferą naszego życia. Szukaliśmy przyczyn, czemu ludzie nie chcą się zmienić, czemu nie próbują walczyć o swoje szczęście. Doszliśmy do wniosku, że nie chodzi już o to, że oni nie walczą. Chodzi o to, że oni ten system… bronią. Takich „strażników” jest cała masa. Są przerażeni, są sterroryzowani, są stłamszeni wizją zmian. Boją się chaosu kosztem swojej wolności. Myślałem dotąd, że to bierni są winni. Nie. Dzisiaj nikt nie jest już bierny. Dzisiaj musisz stanąć po którejś ze stron.

Ów młodzieniec chce, tak jak ja, być szczęśliwy, mieć spokój ducha, cieszyć się każdym dniem, ale…

właśnie tak robi się rewolucję.

Jeden i Jeden to niejeden.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: