Zmęczony i chory

Miała być akcja „na lekarza”.

– Jutro muszę odebrać wyniki badań.

– Dobrze, pojedzie Pan do lekarza i wróci do pracy.

Chyba kurwa śnisz. Pomijam fakt, że muszę lecieć tam o 7:00 i stać z bandą zdrowszych ode mnie, ale nudzących się w domu, emerytów. Bo to nie jest tak, że na cwaniaka sobie zadzwonię i na konkretną godzinę mnie łaskawie ktoś przyjmie. Nie ma! Muszę kurwa i tak udać się, właśnie, o wyżej wymienionej porze i stać do 8:30 (jako, nie wiem, może już czwarty albo ósmy w kolejce). Pan lekarz przychodzi o 8:30 więc 1,5 h w dupie. A jeśli jestem czwarty albo ósmy, no to tak średnio po pół godziny na łebka i będę wchodził koło… 11? 12? I ja mam tam wejść i po całej akcji mam wrócić do pracy? No chyba nie lałaś droga panno. Pomijam już fakt, że jestem naprawdę, jak na ironię, chory. Zdycham na ucho, oko, nos i łeb. Gorączka mnie wykończy. Nie mam siły nic jeść, ani nie mam siły zrobić sobie cokolwiek do picia. Ona po prostu w to nie uwierzy, no nie uwierzy! Buźka Karp!

Śmierć i choroba to dar od Boga – to fakt! Dzięki Men! Za te wolne obalimy Spirytus Sanctus AMEN!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: