Refleksja po 19:30

Pierwszy dzień mija. W końcu zrobiło się chłodno. Czy było to czas produktywny? Raczej nie. Średnio się przejmuję przyszłością, przynajmniej jak narazie. Wiem, że przyjdzie taki dzień kiedy trzeba będzie jednak wziąć się za to wszystko, za życie. Myślałem, że ten tydzień odpocznę w bazie z krowami. Niestety jednego z generałów porywa rzeczywistość. Będzie za miesiąc. Szkoda. Ale każdy kurwa musi coś przecież jeść i mieć coś więcej niż to, co równe jest nic. Przez ten pierdolony miesiąc pewnie wszystko się zmieni. Pewnie nic nie odpocznę, a praca pojawi się niespodziewanie. Byleby nie tu. Byleby nie teraz. Jutro wstanę, znając życie, normalnie – o siódmej. Pójdę do mojego wysprzątanego pokoju i będę rozmyślał. Możliwe jest też to, że będę bezproduktywnie nakurwiał jakieś gówna w internecie. Jakoś nie mogę w to wszystko uwierzyć. Miało być zupełnie inaczej. Cała banda miała być w tym siedlisku zła ale nie po to, by robić kokosy ale po to, by być razem i realizować określone zadania [przez partię oczywiście]. Nic z tego nie wyszło [z „tego” w sensie: z tej wspólnej pracy]. Czasem ciężko wierzyć w cokolwiek, chociażby w jakiś pierdolony happyend. W każdym razie nic innego już nie pozostało. Siedzenie i załamywanie się do niczego nie doprowadzi. Zresztą nie przesadzajmy, nie jestem przecież na żadnym dnie. Nic złego się nie dzieje, a wręcz przeciwnie – odzyskałem w jakimś procencie ten „spokój”. Chodzi po prostu o to, że nie wiem od czego zacząć…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: