Próba

Dzisiejszy dzień był bardzo ciężki. Po pierwsze dopadło mnie jakieś przeziębienie, po drugie jestem na coś chory od dłuższego czasu i nie wiem co z tym dalej zrobić. Jakoś fizycznie nie daję rady. Dodatkowo nie mam pracy i nawet nie chce mi się, na dzień dzisiejszy, jej szukać. Myśl, że jutro mam odwiedzić ten zjebany urząd pracy doprowadza mnie do szału. Jednak jeśli tego nie zrobię, będę miał do siebie pretensje. Nadziei na wyjazd jakoś nie widzę. Z drugiej strony jeśli wyjadę problem ze zdrowiem może się znacznie zwiększyć. Nie ma już dnia, żeby nie było jakichś zawrotów, bólów głowy, jakiegoś dziwnego uczucia „w środku” lub po prostu fizycznego wyczerpania. Jeśli to wina papierosów, no to fakt – zabijają. Ale nawet z tym nie chce mi się robić porządku. Zastanawiam się, a mam na to ostatnio dużo czasu, co powoduje taki stan rzeczy. Wszystko się w sumie spierdoliło i to tak naprawdę, wszystko. Perspektywy nie mam żadnej na przyszłość, nie mam też żadnego pomysłu, alternatywy, czegokolwiek. Kiedyś byłem człowiekiem, który nigdy się nie poddawał i zawsze miał jakieś wyjście z sytuacji, zawsze był tym, który podnosił na duchu, dawał nadzieję. Jednak przez tyle lat życia wśród tych spierdolonych, dennych, przyjebanych, przyziemnych ludzi – nie mam już kurwa nadziei na nic. Nie potrafię już też udawać, że będzie „ok”. Kurwa nie będzie „ok”, bo ja muszę się zająć teraz sobą. Chyba już czas najwyższy odstawić te ideały o lepszym świecie. Jak mogę pomóc innym, skoro sam sobie nie umiem pomóc? Jak mogę zmienić coś, skoro sam nie umiem siebie zmienić? Zawsze, ale to kurwa zawsze wszyscy na mnie liczyli. Nie zawieść tych, nie zawieść tamtych, kurwa… A mnie kto nie zawiódł? Kto może, tak naprawdę, stwierdzić, że był wtedy, kiedy JA potrzebowałem wsparcia? Bo kurwa ja też go potrzebuję! Wiem, że to, co teraz się dzieje, jest wynikiem mojego życia, czyli sam sobie na to zasłużyłem. Zostałem po prostu praktycznie sam. W pewnych momentach totalnie sam. Tak jak właśnie teraz. Teraz jestem sam, dzisiaj byłem sam i wiem, że mogę tylko na siebie, w tych momentach, liczyć. Pierdolnąłem wszystko: pracę, zdrowie, życie prywatne, otoczenie, wszystko. Zamknąłem się w „swoim” świecie poszukując Boga i Prawdy. Kiedy znalazłem Boga okazało się, że ta świadomość będzie ciężarem do końca mojego życia. Nie ma przed tym ucieczki i nie da się o tym zapomnieć, nie oszukasz przecież siebie, nie oszukasz Go. Skoro już wiesz, na czym to polega, masz tylko dwa wyjścia – żyć w zgodzie z Nim, albo staczać się na sam dół. Jak widać mój dialog z Bogiem nie wychodzi mi jakoś na zdrowie. Z kolei pamiętam, że odejście stąd jest największym wyróżnieniem, jest wybraniem. Może to jest właśnie mój czas? Bo pomimo tego jak żyję i ile błędów popełniam to świadomość równoważnej odpowiedzi za zło, które ja generuję prowadzi do mojej pokory i jeszcze większego zrozumienia wobec Niego. Ci, którzy nie rozumieją tego są szczęśliwi, tak jak Ci, którzy są szczęśliwi, kiedy mają na browar i koniec – maksimum oczekiwań został osiągnięty. Ja jednak mam zupełnie inne odniesienie. Dla mnie nie ma znaczenia ani kasa, ani władza, ani sława. Dla mnie liczy się Prawda ta jedyna i ostateczna. Tylko do niej dążę i tylko jej pragnę i wiem, że nie będzie mi dane poznanie jej, jeśli nie podejmę tych kroków, które muszę podjąć. Muszę zaryzykować dla Niego, żeby on postawił na mnie. Bezgraniczne oddanie Bogu, jest czymś, na co nie stać dzisiaj nikogo. Taka postawa budzi śmiech i politowanie, warunkuje odrzucenie. W momencie określenia swojej wiary, wiary prawdziwej, zostajesz odebrany jako dziwak, jako ktoś, kto ma „nierówno pod sufitem”. Czy nie jest to czasem ta „próba”? Czy nie należy się totalnie upokorzyć, żeby pokazać tą „tarczę” silnej wiary? Udowodnić swoją wartość? Nie wobec tego świata, ale wobec świata przyszłego, tego, który nadejdzie…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: