Archive for the Blog Memories Category

Ludzki Egoizm

Posted in Blog Memories, Modern Talking on Luty 1, 2013 by vlv0vlv

Żaden wybitny program nie ma szans na realizację jeśli mentalność ludzka zachowa status quo. Aby zacząć rewolucję ogólną, należy najpierw wygrać rewolucję wewnętrznego altruizmu. Dopiero kiedy będziesz gotowy, ponieść wszelakie negatywne aspekty dążenia do idei szczęśliwego społeczeństwa, dopiero wtedy działaj. Pamiętaj że nie możesz wymagać więcej od innych ludzi jeśli osobiście zaniżasz sobie poprzeczkę. Z drugiej strony nie poddawaj się jeśli będąc bardzo pracowitym człowiekiem napotkasz na swoiste lenistwo, obłudę, rządzę zysku czy też bierną postawę Twojego otoczenia.

Nie pytaj o sprawiedliwość

bo o nią walczysz

Nie oceniaj innych

bo każdy jest owocem kultury i ekonomii, którą zmieniasz

Nie bój się

bo przecież wiesz, że to co robisz, jest dobre

Nie wywyższaj się

bo Twoja mądrość jest w kajdanach narzucanej edukacji

Nie bądź pesymistą

bo dając nadzieję, nadajesz sens zmianom

Nie jesteś wolny

bo Twoją wolność ogranicza wolność drugiego człowieka

To są wartości do których dążymy. Zarzucisz nam, że to nie takie proste? Że nikt z nas nie jest idealny? Masz rację w tej kwestii, ale także… jesteś w błędzie. Nie osiągniemy perfekcji etycznej, kulturalnej, społecznej – fakt. Jednak tkwi w nas świadomość dążenia do „ulepszania” siebie, a co za tym idzie – także i społeczeństwa. Tylko pomyśl, gdyby każdy chciał DOBRZE? Gdyby tylko CHCIAŁ!

Egoizm jest w każdym z nas. Nie zawsze występuje w konkretnej sytuacji, ale każdy z nas w jakimś sensie myśli o korzyściach dla siebie. Nawet Ci, których się traktuje jak ziemskich zbawicieli, niosących pomoc są w pewnym sensie egoistami. Zapytasz się mnie jak to? To proste – jeden potrzebuje władzy, prestiżu by mieć spokój ducha, inny musi być paradoksalnie altruistą aby to osiągnąć. W każdym razie cel jest jeden: ŻYĆ W ZGODZIE Z SAMYM SOBĄ. Nazwałbym to potrzebą „godnego odbicia w lustrze”. Zapytasz się mnie czemu tak piszę, przecież oni są „dobrymi ludźmi”! Właśnie tutaj jest ten haczyk. Dla nas, ludzi, niesienie pomocy innym jest czymś wybitnym, nieokiełznanym, wyjątkowo pięknym. Owe persona powinno się wynosić [i wynosi się] na ołtarze, gloryfikować ich postawy. Często mówi się „dobrze, że są jeszcze tacy ludzie na tym świecie”! Jacy? NORMALNI! Tacy sami jak Ty, tylko z inną hierarchią wartości, albo lepiej – inną gradacją zaspokojenia „duchowych” potrzeb. Robiąc coś dla innych, pamiętaj – ROBIĄ COŚ TAKŻE DLA SIEBIE, nawet nie będąc tego ŚWIADOMYM! Pewnie, nie jest to ekstremalny egoizm, ale… Jest! Do czego dążę?

Skoro nie da się zmienić egoistycznej mentalności ludzkiej – zmieńmy nasz egoizm! zamiast pragnąć finansowego, seksualnego, narkotycznego spełnienia aby zachować spokój, zróbmy coś dla innych aby to właśnie świadomość spełnienia dobrego uczynku stała się jego gwarantem !!!

Przemyśl to…

Być Kimś

Posted in Blog Memories, Modern Talking on Wrzesień 5, 2012 by vlv0vlv

Trudno określić kto jest tym „kimś” dzisiaj. Zresztą zawsze było trudno to określić.

Ale kim ja chcę być?

Na pewno:

– nie chcę być przemądrzałym gnojem, co wie wszystko najlepiej
– nie chcę być krytykiem „bo tak”, czyli zawsze na nie, chociaż jestem na „tak”
– nie chcę być łajzą, co sobie nie umie z niczym w życiu poradzić
– nie chcę być ofiarą, sytylizować się na bezbronnego kurwa „kwiatuszka”
– nie chcę być marudą co kręci się koło dupy i nie wie co ze sobą zrobić
– nie chcę być ciężarem dla kogokolwiek
– nie chcę być kłamcą lub oszustem, który szuka „kogo by tu wykręcić?”
– nie chcę być hipokrytą, żyć niezgodnie z zasadami, które głoszę
– nie chcę być pseudointeligentem i kompilować rebusy słowne dla słuchaczy
– nie chcę być mrukiem i zawsze mieć o coś problem
– nie chcę być politykiem, bo nie
– nie chcę być dupolizem, wpierdalać się po szczeblach kariery w tym pojebanym kraju
– nie chcę być szmatą która nie szanuje nikogo
– nie chcę być sztuczny, dzielić się opłatkiem „bo wypada”
– nie chcę być starym zrzędą, definicją pretensji
– nie chce być znudzonym, biernym leniwcem z dupy wysranym tłumaczeniem „dlaczego?”
– nie chcę być szczurem – akwizytorem, z budzikiem pod pachą i bajerą w mordzie
– nie chcę być Żigolo – lovelasem z pizdą nie kutasem
– nie chcę być „człowiekiem” tutaj…

Wolę być sobą. Mimo wad, jakie posiadam.

Doszedłem do wniosku, że koło chuja mi lata kogokolwiek zdanie na mój temat. Nie interesuje mnie Twoje, jego, czy chuj wie kogo. Wszyscy jesteście głupimi debilami, większymi ode mnie, bo ja widze swoje wady i walczę z nimi. Ty szukasz swoich wad u mnie, choćby w mikronatężeniu i hiperbolizujesz je i nienawidzisz mnie za to, za co nienawidzisz samego siebie. W dupie to mam. Sram na kariery, obrane drogi, pomysły. Wyjebane. Wyjebane w waszą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Pierdolę to. Wasze problemy, aluzje, spojrzenia, fochy. Przez was ten świat jest takim zjebanym kurestwem, biernym, problematycznym. Zarażacie mnie swoim gównianym humorem, chujowymi postawami i ideami z pizdy wyciągniętymi. Jestem kurwa „kimś”. W moim jebanym idealnym świecie, gdzie nie postawisz tej swoich przeszczepów. I kładę chuj na Twoje „podteksty”, rady dobrego wujka, szydercze uśmiechy. W moim świecie nie jesteś nawet krowim łajnem.

Nie istniejesz.

Kiedyś, ktoś powiedział coś mądrego. Chuj wie kiedy i chuj wie kto. Teraz ja mówię:

Odpierdol się jeden z drugim…

[2011]

Format C:

Posted in Blog Memories on Lipiec 7, 2012 by vlv0vlv

Nie ma to jak noc pełna wrażeń, a zwłaszcza jak chcesz przeinstalować Windowsa 98 na Millenium. I tutaj nieświadomi powagi sprawy robią sobie trąbkę z języka. Ucieszyłem się na samą myśl o przygodzie montowania nowego/starego systemu i z takim właśnie podejściem zabrałem się do roboty. Hmmmm… Uno malutko problemo. GDZIE SĄ DYSKIETKI? No właśnie. Ale to i tak nic, bo nawet jakbym znalazł jakąś zdezelowaną babcię FDD to przecież… Czy pamięta ona jeszcze jak dobrze wystartować? No i oczywiście, czy czasem to właśnie przez nią nie oglądałem, jakieś kilkanaście lat temu, połowiczne zaćmienie Słońca…? Grad pytań wywoływał krótkie ataki paniki, co też skończyło się zażyciem większej porcji miansec. Siedzę na pufie, plecy bolą, papierosy się kończą, a ja nie wiem co dalej. I leżą przede mną te dwa kompy, rozjebane jak jeż, który za daleko chciał zajść, a nie było mu dane. Mówię: NIE! Co nie oznacza bynajmniej, że się poddałem! O nie! Wręcz przeciwnie! Przybliżyłem się do mojego, czarnego przyjaciela i z niepohamowaną radością zacząłem wystukiwać problemy, by znaleźć odpowiedź na nurtujące mnie pytania u wujka Google. No i powiem szczerze: to była, że tak powiem nie po dżentelmeńsku, kurwica. Otóż odwiedzając 734 forum z rzędu [dla tych co mnie nie znają – gdy nerwy biorą górę mam tendencję do hiperbolizacji problemu] nie odnalazłem oczywiście odpowiedzi na żadne z nurtujących mnie pytań, aczkolwiek odnalazłem pewne wzorce zachowań, napotkanych pośrednio przeze mnie, internautów. Wyobraźcie sobie sytuację, że istnieje problem. Problem, który w związku z założeniami danego tematu forum, powinien być, właśnie w tym konkretnym miejscu, rozwiązany. Tak więc istnieje problem, stworzony przez sfrustrowanego X. Pan „niewiadomy” mówi, że nie wie czegoś tam. Nie ważne. Ważne jest natomiast przyjęcie owego biedaka przez hordę bezczelnych szpeców na tym jakże ciemnym, dla przeciętnego zjadacza chleba, terytorium. Otóż jego pytanie zostało sprowadzone do, delikatnie mówiąc, kategorii debilnych, natomiast jego osoba, do rangi szmaty. Ja sam czułem się nieco zażenowany, gdyż ów problem jak najbardziej był na miejscu tu i teraz. Tu na lotnisku, na tej pufie, siedział człowiek taki sam jak ten co został ukamienowany za hołdowanie idei: „kto pyta nie błądzi. Otóż BŁĄDZI! Zwłaszcza jeśli społeczność, która to uważa się za wybitnych informatyków, a jest bandą paris hilton prawiczków, staje się niejako grupą wzorcową i grupą wsparcia. I wszystko byłoby ok, gdyby był to odosobniony przypadek. Niestety historia się powtórzyła na kolejnym wspaniałmy forum wiedzy i na kolejnym też i na kolejnym i kolejnym… Zatem rodzi się pytanie: po chuj Wy jebane stworki tworzycie te fora, strony o „WSZYSTKIM”, skoro tak czy siak nie chcecie pomóc? A może po prostu… WY NIE WIECIE TAK NA PRAWDĘ O CO CHODZI I JAK POMÓC? Co prawda pojawił się od czasu do czasu taki Mojżesz, co przez falę krytyki przeprowadzał wszystkich biednych i chyba tak jak ja [widocznie] głupich ludzi suchym joystick`iem na brzeg „wszelkiego zrozumienia”. Ale co z tego, skoro Mojżesza też ukamienowali? I to jego koledzy z branży. Cóż, może to kiedyś się zmieni i Internet zacznie w końcu pełnić funkcję INFORMACYJNĄ a nie DEPRESYJNO-NERWICOWĄ…

[2011]

tow.Sitek – „Oda do Pleców”

Posted in Blog Memories, Modern Talking on Czerwiec 20, 2012 by vlv0vlv

I:
co Ty myślałaś, że to miłosny kawałek ?
To masz w mózgu brud i syf wymieszany z kałem
Sitek to nie lamer, mój kwiat jest tulipanem
To jedyne co Ci dam, nie do ręki ale w gardziel

Paradoksalnie ciągle wierzę w naszą miłość
chociaż nie wiem gdzie jest krzyż to wiem, że jesteś blisko
I mogę liczyć na Ciebie gdy nie styknie mi na fajki
dla mnie pójdziesz na rynek i opierdolisz swoje najki !

REF:
Ich schreibe mit meinen kugelschreiber
Diese wyrter ich móchte mit dir bleiben
Du bist mein schatz ich bin dein zorro
ich habe grose szpadel fur immer SŁONKO

II:
Nie ma drugiej takiej laski, choć jesteś 30 to słuchaj
skaczesz lepiej niż Stoch na jebanych MAMUTACH
mimo, że mnie wkurwiasz to kocham Ciebie mocno
tej miłości nie zabije nawet policyjny kordon

Jak ustukam szmal to wezmę Ci na raty plazmę
bez Ciebie nic nie znacze, jestem pospolitym błaznem
jak Ci przez pysk maznę do jasnej ciasnej
tak chlasne, że HEJ!
Ty jesteś moim skarbem !

REF:
Ich schreibe mit meinen kugelschreiber
Diese wyrter ich móchte mit dir bleiben
Du bist mein schatz ich bin dein zorro
ich habe grose szpadel fur immer SŁONKO

Zabierz Głos

Posted in Blog Memories, Modern Talking on Czerwiec 7, 2012 by vlv0vlv

Zaczynam na nowo wierzyć w ludzi. Wiem, że są wśród Nas tryby motoru zmiany. Czuję ich potencjał oraz energię. W ich oczach widzę to, co widzę codziennie patrząc w lustro. Oczekiwanie i gotowość. Z ich ust słyszę to, co tkwi w moim umyśle. Rozumiemy się. Chcą wiedzieć. Szukają tej wiedzy, podobnie jak ja, bo owa wiedza nie spadnie z nieba. To ciężka wiedza…

Muszę wiedzieć. Po prostu muszę.

Wychowani, w jakimś kręgu, społeczności, popychani jesteśmy do podejmowania określonych decyzji. Mają one ukształtować naszą ścieżkę na drodze życia. W toku wydarzeń zapominamy o rzeczach najistotniejszych. Nie zauważamy drugiego dna, widzimy to, co powierzchowne. Żeby dotrzeć do sedna potrzeba czasu. Musimy dać go przede wszystkim sobie. Nie zamykajmy się na to co się dzieje dookoła i nie odrzucajmy formy. Po prostu pamiętajmy, że to tylko forma. Jedna z wielu, jaka była – jest – bądź będzie. Tu chodzi o treść. To od nas, od Naszej wiedzy oraz krytycznego stosunku do niej oraz do Naszych doświadczeń, zależy, czy będziemy w stanie znaleźć istotę otaczającej nas rzeczywistości. Ale przede wszystkim bądźmy cierpliwi, szukajmy, dyskutujmy, stwarzajmy problemy, pytajmy. Mamy prawo wiedzieć wszystko co dotyczy Nas jako ludzi. Mamy prawo wiedzieć, dokąd zmierzamy i dlaczego właśnie taką, a nie inną ścieżką. Zastanówmy się, czy tak właśnie ma wyglądać świat, gdzie dowiadujesz się z kolejnego filmu, książki, prasy, o czymś, co dotyczy Ciebie i może zdecydowanie wpłynąć na Twoje życie i to wszystko. Jest problem, a nie ma rozwiązania. Po prostu wiesz i… koniec. To druga sprawa. Jeśli jesteś pewny, że coś, co może mieć miejsce, zaczyna się dziać właśnie teraz – rozmawiaj, pytaj, działaj. Nie bądź bierny. Sam, ze swoimi myślami nie osiągniesz nic. Będziesz się zastanawiał, czy to prawda, czy fałsz, czy możesz coś z tym zrobić? Będziesz sam… A nie jesteś sam. Tutaj chodzi o świadomość. Okiełznanie mechanizmu zegarka prowadzi do zrozumienia zasady jego funkcjonowania. Wiesz też, że wyznacza czas. Ale po co to robi? Odszukaj przyczyny, bądź dociekliwy. Zdobądź wiedzę tą i tamtą. Analizuj, dokonuj syntezy, porównaj opinie. Nie ufaj wyłącznie sobie i swojemu umysłowi. Nie jesteś Wszechwiedzący. Wiedza oraz krytyczne podejście, to klucz. Świadomość to źródło. Żeby zdobyć wiedzę konkretną musisz uświadomić sobie, co chcesz wiedzieć.

Musisz uświadomić sobie problem…

Musisz zdobyć wiedzę z różnych źródeł. Musisz porównać wnioski z innymi.

Wtedy znajdźcie rozwiązanie.

[2011]

Tajemnice

Posted in Blog Memories, Modern Talking on Maj 30, 2012 by vlv0vlv

Powiedz mi na co Ty czekasz? Bo są ludzie, którzy czekają na nic. Czyli de facto, chyba nie czekają? Ja czekam na upadek systemu światowego. Jednego, drugiego, trzeciego, każdego. Nie pasuje mi ta cała układanka i chyba ja również nie pasuję do niej. Jakoś mi się nie chce iść i robić coś, czego nie chcę, a muszę. Niby powinienem być wdzięczny, ale za co? Ok, zgodnie z religią może to życie jest jakimś tam „darem” i muszę żyć, bo coś tam. Jednak, jeśli wiara to tylko wymysł człowieka, to moje życie jest efektem narodzin i koniec. A czekam jak głupi, albo na zbawienie albo tylko i wyłącznie na śmierć. Wiadomo, standardowa procedura „duchowości” – „nie jesteś w stanie tego zrozumieć, jeszcze”. No spoko, mam nadzieję, że będzie mi dane poznanie sensu zanim walnę ryjem na pysk i zeżrą mnie jakieś dżdżownice. Może rzeczywiście chodzi o coś więcej, no i właśnie „da liegt der hund begraben”, czyli mój cel życia. Sobie wymyśliłem też coś. Dawno temu to byłem super-katolikiem. Może nie wiem czy katolikiem, w sumie, ale chciałem iść na teologię. Czułem jakąś bliskość Boga, siły, energii, itp. [wybierz lub wymyśl sobie sam], której częścią chciałem się stać. Było to tak silne i niezrozumiałe, że wiedziałem, że „to jest to!”. Czyli co? No właśnie to niepojęte, wspaniałe uczucie! I koniec. Bach! Nie ma. Ludzie mi zresetowali system myślenia. Rzeczywistość tak zwana. Odwróciłem się od owego „niepojętego”, w kierunku racjonalności. Wiadomo, etap pytań, etap dochodzeń, etap rozwiązania zagadek. Super. Pieprzyć wiarę, kościół i to, co „niepojęte”. Lepsze to, co pojęte. Ale co? Bach! I znowu to samo. Tajemnice. Wszędzie tajemnice. Tajemnice wiary, tajemnice poznania, tajemnice nauki. TAJEMNICE! Nie ma odpowiedzi na najważniejsze dla mnie pytania.

Dzisiaj jestem gdzieś pośrodku tego wszystkiego. Między kościołem a pedofilią i nauką a Auschwitz. Jestem na granicy poznania sensu tego burdelu, w jakim chcąc nie chcąc się znalazłem. Jesteśmy tu, małe stworzonka i siebie nienawidzimy. Ja osobiście mało kogo już lubię. Ty pewnie też, zatem zbliża się koniec. Ale nad tym się nie będę rozwodził, ważne jest dla mnie to co było przyczyną takiego stanu rzeczy, takiej frustracji i rozpieprzu: władza i miłość. I teraz musisz się sam zastanowić co jest dla Ciebie ważniejsze i jak pojmujesz oba terminy. Czy władza to: kontrola nad kimś, nad czymś, nad wszystkim? Czy to pieniądze? Czy prestiż? Czy liczenie się z Twoim zdaniem? Czy to Twoje NadEgo? Czy miłość dla Ciebie to: przyjaźń? Wyrozumiałość? Przebaczenie? Czy może to… kobieta? Nie ważne, ważne jest to, że jakkolwiek pojmujesz te terminy, one są najważniejsze. To one powodują, że zachowujesz się tak, a nie inaczej. Doprowadza Cię to do szału lub bólu i cierpienia lub łez lub depresji lub frustracji lub ślepej uliczki… I bla bla bla, jaki jest mój cel? By być biednym i samotnym, ale szczęśliwym? Nie. Moim celem jest obalić pieniądz, żebym mógł poznać prawdziwą miłość moją i Twoją. Moim celem jest kochać znowu, żeby być bogatym w szczęście, wyrozumiałość, poświęcenie i zapomnienie. Życzę Tobie tego samego.

[2011]

Kraj ten potrzebuje Reform

Posted in Blog Memories, Modern Talking on Maj 11, 2012 by vlv0vlv

Dawniej życie było o wiele prostsze, co nie znaczy że lepsze. Pisząc to nie uważam jednak żeby ta rzeczywistość w jakiej my żyjemy była kwintesencją wspaniałości. No i nie uważam żeby to dzisiejsze egzystowanie było [też] lepsze niż kiedyś. Kiedyś wiedza była wiadomo, w każdej dziedzinie, o wiele mniejsza. Mało tego owe dziedziny się przeplatały i dużo zamków postawiono zanim nauka poczęła się różnicować i mogliśmy mówić o swoistej specjalizacji.  Jakiś tam magnat wysyłał swojego syna to do Włoszech to do Francji aby nauczył się to łaciny, to astronomii, to jak być sprytnym papieżem. Oczywiście mógł też być wszystkim naraz, bo wiedza przez wiele lat nie była tworzona rozumem, lecz potwierdzana oddawaniem czołobitnych pokłonów nieobalalnym dogmatom. Oczywiście każdy miał prawo zbuntować się i powiedzieć: „Ej! Chyba jednak to my się kręcimy, a Słońce se stoi se”. Jednocześnie każdy miał też prawo wyboru doić krowy, bądź też dokonać redefinicji postępu se będąc na stosie. Dzisiaj wiedza jest… Powiedzmy, że se ciężko zostać papieżem. Przykładowo oczywiście.

No ale nic to.

Dawniej ludzie kłócili się o różne rzeczy, walczyli o różne idee. Walczyli nawet w głupich sprawach. W sumie przeważnie w głupich sprawach. I tak mieliśmy bandę błogosławionych, cywilizowanych Europejczyków, którzy dali się nabrać synowi magnata aby iść coś spalić, kogoś zabić w imię jedynego prawdziwego. Oni poszli. Ba! Ochoczo, konno, z sąsiadami! Pobiegli tam, gdzie dzisiaj mówimy, iż to Bliski Wschód jest i zrobili im to, co w XX wieku określamy mianem „sajgon”. Później Ci co tam byli wcześniej z dziada pradziada, a musieli se iść, wrócili i zrobili nam z dupy jesień [dosłownie] średniowiecza. I tak se biegali do zamku i z zamku różni ludzie w koszulkach z odmiennym logiem. Jedni mieli pionowego rogala a inni mieli plusa z dłuższą nóżką południową. I właśnie o te loga poszło. Logo jak to logo może być pustym sloganem popkulturowym, bądź też [jak było w tym wypadku] mogą być nacechowane jakąś wartością zwaną symbolem. Mój symbol, emblemat! Jestem w ekipie! Lejem ich! Lejem „innych”! Dobra, bili się. Dużo się bili. Podejrzewam, że Ci co poszli się bić no nie byli zbyt błyskotliwi. Powiedziałbym, że bezgranicznie ufali synowi magnata, bo ten jak wiadomo przeczytał te trzy książki, których oni nie przeczytali, więc no sorry – nie może się mylić! Można im to [chyba] mimo wszystko wybaczyć, bo tak jak mówiłem ówczesny system edukacyjny raczej nie pozwalał stawiać pytań typu: „po co?” i „dlaczego”. Pozwalał natomiast upewnić się w przekonaniu, że „idziemy” i koniec. No więc poszli!

Dzisiaj mamy 2011 rok. Według mnie mamy naukę na poziomie nano. Co mam na myśli? Mianowicie to, że jest tak wyspecjalizowana, że aby mieć pojęcie na dany temat naprawdę, musimy bardzo głęboko szukać. Szukać tam, gdzie już nie widać [ale jest!]. To, że nie urodzi nam się kolejny syn magnata możemy uznać za pewnik. Synów magnatów mamy obecnie miliony i są raczej leniwi. Już nie poddajemy się dogmatom, gdyż są one symbolem zacofania no i nie są wśród habilitowanych zbyt trendy. Dobrze. Niech i tak będzie. Do czego jednak zmierzam. Otóż rok ten zaczął się „superwspaniale” dla mnie jako indywiduum, a także dla mieszkańców naszej planety. Nie minął miesiąc, a mieliśmy już taki mały zamaszek [no bo nie lała się krew strumieniami jak przy WTC, więc nie popadajmy w skrajność], trochę krwi w Tunezji i właśnie powiedzieli, żebyśmy skakali ze spadochronem jeśli jesteśmy w trakcie udawania się pod piramidy. Było też zapewne kilka drobnych dramatów gdzieś w Chinach, Wenezueli, a co się dzieje na Haiti to nie wie nawet syn magnata. O co, po co i dlaczego? Oj tego to już nie wie nikt. Może to Ci od rogali? Ale czy to rogal jest problemem tego już chyba nie można stwierdzić „na pewno”. Chyba – na pewno nie. Cóż, skupmy się na Egipcie. Prezydent Szatan z Kraju Wielkiego [o ile nie największego!] ma pomysł jak tam sobie zrobić tą demokrację. W końcu! Kolejny wspaniały kraj ociekający szlamem mentalnego Woodstock. No wiadomo, że jeśli chodzi o Ateny starożytne – ta demokracja kuleje. No może nie ma nóg. Chyba nie ma też rąk…? Na pewno nie ma głowy! Zatem mamy kadłub rzucony między tych, co zdążą podbiec i ugryźć sobie kawał i spałaszować go razem z innymi szczęśliwcami na uczcie wolności z VIP`em – Prezydentem Szatanem, pomysłodawcą tego burdlu. Nooooo! Już są tam liderzy z megafonami dający to co chce każda młoda, głodna siły hiena – rewolucję… Nic bardziej mylnego. Umarł król, niech żyje król! Król z garbem od ukłonów i wzrokiem wbitym w swoje brudne nagie stopy. Nasz król! Ten od Nas! Z tłumu! Ten co stoi zgarbiony i ma w ryju największy kęs kadłuba! No toż on stoi z tętnicą, która jeszcze pulsuje ociekając krwią tych, którzy chcieli wolności naprawdę. Chcą rewolucję? Damy im rewolucję! Damy im formę,  a jaką treścią wypełnimy to dzieło zmiany, to ustalimy na G20. Tak, tak – DWADZIEŚCIA! Nie czterdzieści siedem, nie sto sześćdziesiąt dwa, nie dwieście jedenaście. Dwadzieścia. Pieprzone dwadzieścia głosów za jednym pomysłem i jedną wizją wolności. Demokracją Prezydenta, tego z Kraju Wiecznej Wolności. Tego kraju skąd pochodzą Ci Najwięksi Wolni. Tego kraju, gdzie najdłużej naparzali się żeby znieść niewolnictwo…

Powiem wam tak: Barrack – piewca Wolności i Sprawiedliwości, czy Mubarak – obecny zły ?

ONE CHUJ

Proszę Was tylko o jedno:

…Nie zakładajcie naiwności okularów 3D podczas filmu o Waszej [Naszej] przyszłości…

Bo kiedy będziecie w nich podziwiać iluzję rewolucji,

to w momencie powrotu do rzeczywistości mózgi Wam się przegrzeją…

[2011]